Czy kobietom proponuje się duchowość bez Jezusa? 5 zaskakujących wniosków na temat chrześcijańskiej formacji kobiet.
![]() |
| projekt canva com., pinterest.com |
Jaka powinna być formacja duchowa współczesnej kobiety?
Każda
kobieta zainteresowana pogłębianiem życia duchowego z pewnością zna ten
krajobraz: półki w księgarniach religijnych uginają się pod ciężarem
książek o Maryi, Judycie, Esterze i innych biblijnych bohaterkach.
Rekolekcje i materiały formacyjne często stawiają je za wzór, pomagając
odnaleźć siłę, piękno i determinację we własnym powołaniu. To bogaty i
inspirujący świat, w którym kobiecość jest postrzegana jako droga do
świętości, a historie kobiet z Pisma Świętego stają się drogowskazami na
współczesnych ścieżkach.
Warto
jednak, z całym szacunkiem dla tej tradycji, postawić jedno, być może
nieco prowokujące pytanie: czy w tym wszystkim nie gubi się
najważniejszy wzór – sam Jezus? Oczywiście, teologia jasno mówi, że jest
On centralną postacią wiary dla wszystkich, bez względu na płeć. A
jednak w praktyce formacyjnej bywa On przedstawiany bardziej jako
ostateczny cel, do którego prowadzą pośredniczki, niż jako bezpośredni,
codzienny przewodnik. Rodzi się pytanie, czy to niezamierzone
przesunięcie akcentów nie zmienia formacji duchowej kobiety.
Te i inne wątpliwości zaczęły mi się wymykać podczas jednej z podróży po Lublinie, a temat zaczęłam zgłębiać na potrzeby fakultetu z duchowości. Oto kilka wniosków do których doszłam prowadząc poszukiwania, dlaczego odsuwanie Jezusa na dalszy plan może być niekorzystny dla rozwoju duchowego kobiet:
1. Zbyt wiele Pośredniczek w relacji z Jezusem
Subtelna, ale kluczowa teza brzmi: problemem nie jest to, że Kościół zabrania
kobietom naśladować Jezusa. Kwestia leży gdzie indziej – w sferze
strategii formacyjnej. W praktyce duszpasterskiej często stosuje się
pewien skrót: kobietom proponuje się drogę pośrednią do Chrystusa, prowadzącą przez Maryję lub inne postacie biblijne. Kobieta często słyszy, że warto naśladować Maryję w jej pokorze, że jest córką Boga, a swoją siłę może utożsamiać z postawami bohaterek Starego Testamentu. To wszystko jest oczywiście wartościowe i prawdziwe. Problem uwidacznia się szczególnie w formach nadzwyczajnych: w literaturze, na
rekolekcjach czy w materiałach formacyjnych skierowanych specyficznie do
kobiet, które prawie nie słyszą od formatorów i kapłanów : "Kobieto, bądź jak Jezus". Zauważyłam, że nikt nie kwestionuje, że celem jest Chrystus, jednak sposób
docierania do Niego bywa profilowany płciowo. Skutek? Jezus pozostaje
fundamentem wiary, ale niekoniecznie staje się osobistym, bezpośrednim
wzorem do naśladowania w codzienności kobiety.
2. Siła Lwa, łagodność Baranka: Jezus redefiniuje męskość i kobiecość
Często
myślimy o Jezusie przez pryzmat Jego męskości, co może tworzyć dystans.
Jednak Chrystus całkowicie przełamuje stereotypowe wzorce. Jego
archetyp „wojownika” (o tym czym są archetypy i jak odnieść je do naszej postawy wyjaśniam na blogu o tutaj --> link) nie ma nic wspólnego z przemocą czy polityczną
rewolucją. To walka o przemianę serca, zmaganie wewnętrzne prowadzone
miłością, a nie siłą.
Jezus
przyniósł na ziemię "miecz", czyli walkę, jednak nie chce, żeby był on
używany jako narzędzie przemocy i cierpienia. W Jego osobie spotykają się dwa pozornie sprzeczne, a w rzeczywistości uzupełniające się archetypy: lew, symbolizujący siłę, odwagę i męstwo, oraz baranek,
uosabiający łagodność, niewinność i ofiarę. Wniosek jest taki,
że te cechy nie są przypisane wyłącznie jednej płci. Jezus pokazuje, że
siła i wrażliwość, odwaga i empatia mogą harmonijnie
współistnieć w każdym człowieku. Kobieta, realizując w swoim życiu te
archetypy, nie traci nic ze swojej kobiecości – wręcz przeciwnie,
odkrywa jej pełnię w Chrystusie.
3. Niebezpieczeństwo "zastępczego ideału": gdy Rut i Sara przesłaniają Chrystusa
Opisana wcześniej pułapka pośrednictwa niesie ze sobą konkretne ryzyko:
niebezpieczeństwo "zastępczego ideału". Koncentracja na ludzkich, łatwiejszych do naśladowania postaciach biblijnych może prowadzić do
tego, że kobieta utknie w byciu jak Sara, jak Anna, jak Rut, albo nawet jak Maryja, traktując te wzorce jako ostateczny cel swojej drogi duchowej. W takiej
sytuacji Jezus może być postrzegany jako „za wysoki próg” – ideał tak
wzniosły, że aż dla nas nieosiągalny. Zwróćmy jednak uwagę, że Bóg stał się człowiekiem właśnie po
to, by pokazać drogę do Ojca; by dać nam wzór możliwy do naśladowania.
4. Maryja – pierwsza uczennica, nie ostateczny wzorzec
Maryja
jest bez wątpienia najdoskonalszym wzorem dla każdej kobiety, tego Kościół nie neguje :) Warto
jednak spojrzeć na nią z nowej, często pomijanej perspektywy: nie tylko
jako na ikonę kobiecości, ale przede wszystkim jako na pierwszą i
najdoskonalszą uczennicę Jezusa.
To
Chrystus formował swoją Matkę – od zwiastowania, przez cud w Kanie, aż
po dramat krzyża prezentowała w sobie to co jej Syn: wojowniczkę o słuszną sprawę (Kana Galilejska), ofiarną miłość (Zwiastowanie), harmonię lwa i baranka (Droga Krzyżowa i Testament z Krzyża). Jej niezwykła kobiecość, siła i świętość w pełni
wyrażają się przez pryzmat jej relacji z Synem. To w Nim jej powołanie
znajduje swoje źródło i ostateczny sens. W teologii istnieje piękna dewiza „Przez Jezusa do Maryi”. To przypomnienie, że pierwowzorem wszelkiej duchowości chrześcijańskiej, nawet maryjnej, pozostaje Chrystus.
5. Głód serca kobiety, która pragnie relacji, może być zaspokojony bliskością Jezusa
Duchowość
kobieca oraz predyspozycje psychofizyczne w naturalny sposób koncentrują się na relacjach, empatii i
intuicji. Te cechy nie są przeszkodą w naśladowaniu Chrystusa - wręcz stanowią idealny z Nim język porozumienia. Jezus nieustannie
zaprasza do bliskiej, osobistej i intymnej więzi, mówiąc: „Przyjdźcie do
Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was
pokrzepię” (Mt 11,28-30).
Dowodem
na to, jak wielkie jest pragnienie takiej bezpośredniej formacji, jest
ogromna popularność książek takich autorów jak Sarah Young (Jezus mówi do Ciebie, Jezus jest blisko, Jezus na zawsze i in.). Mimo, że sama jest zadeklarowaną protestantką to jej
medytacje, pisane z perspektywy Jezusa mówiącego bezpośrednio do Czytelnika, spotkały się w Polsce z niezwykle ciepłym przyjęciem i
uzyskały imprimatur (aprobatę Kościoła na publikację uznając ją zgodną z nauczaniem katolickim). To pokazuje, że istnieje ogromne, często
niezaspokojone zapotrzebowanie na indywidualną formację, gdzie kobieta może
budować więź bezpośrednio z Jezusem. Niestety publikacji w stylu "Jezus i
współczesna kobieta" jest o wiele mniej niż "Maryja, a współczesna
kobieta".
Formacja kobiet oparta w pełni na Jezusie Chrystusie może być również odpowiedzią na zagrożenia, z którymi się mierzą we współczesnym świecie np. ideologią maskulinizacji, uprzedmiotowienia ciała i sprowadzania go jedynie do seksu czy prostytucji, deformowaniem tożsamości, stereotypami dot. roli kobiety, doświadczeniem presji społecznej - zarówno w kontaktach międzyludzkich, zawodowych jak i w mediach społecznościowych.
Jak zatem, moim zdaniem, warto formować współczesne kobiety? Poprzez:
- pomoc w rozwoju głębszej, osobistej więzi z Jezusem,
- naukę modlitwy i medytacji nad Jego życiem.
- ukazywanie archetypów chrystusowych w literaturze i rekolekcjach, tak aby pokazać że kobieta nie tylko może być córką Króla, nie tylko może czerpać od Maryi, ale również jest powołana do bycia apostołką i głoszenia Ewangelii na swój sposób,
- wskazywanie kobietom, że ich powołanie do macierzyństwa zarówno fizycznego, jak i duchowego, ma głęboki sens i wartość,
- promowanie równowagi między odwagą a wrażliwością, siłą a łagodnością, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdzie wartością jest kult siły i zysku.
Te refleksje o kobiecej duchowości nie są oczywiście manifestem, który wymusza zakaz dystrybucji książek o bohaterkach biblijnych czy umniejszenia tzw. duchowości maryjnej. To świetnie, że propozycje rekolekcyjne i formacyjne kierowane stricte do kobiet i mężczyzn cieszą się popularnością. Zachęcam do korzystania z profilowanej literatury, sama czytałam takie pozycje i uważam, że można dla siebie znaleźć bardzo wiele pożytecznych pomocy.
Warto jednak się zastanowić... czy momentami nie wchodzimy zbyt mocno na teren, gdzie podstawą do rozwoju duchowego jest płciowość i budowanie przez nią relacji? Czy na pewno chodzi tylko o płeć czy jednak o postawę serca?
Przesunięcie osi formacji z pośredników na sam
Wzór nie umniejsza roli Maryi czy świętych kobiet, ale ukazuje je w
prawdziwym świetle – jako te, które same najdoskonalej naśladowały
Mistrza.
Co
zmieniłoby się w twoim życiu duchowym, gdybyś zaczęła postrzegać Jezusa
nie tylko jako Zbawiciela, którego należy czcić, ale jako osobisty,
bezpośredni wzór do naśladowania w każdej chwili?
Szukając odpowiedzi na moje wątpliwości natrafiłam na poniższą literaturę, do której warto zajrzeć:
Brenkus, P., Duchowość mężczyzny w ujęciu Jana Pawła II, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu
Papieskiego Jana Pawła II, Kraków 2015.
Papieskiego Jana Pawła II, Kraków 2015.
Chmielewski, M., „Przez Jezusa do Maryi” w duchowości polskiej, Polskie Towarzystwo
Mariologiczne, Lublin 2002, s. 125-137.
Osowiecka, M., Czy kobieca duchowość różni się jakoś od męskiej?
https://www.polityka.pl/jamyoni/1693384,1,czy-kobieca-duchowosc-rozni-sie-jakos-od-
meskiej.read
Ratzinger, J., Służyć prawdzie. Myśli na każdy dzień, przekł. A. Warkotsch, Wrocław 2001.
Rybicki, A., Od antropologii do duchowości mężczyzny: źródła, koncepcje, perspektywy.,
Wydawnictwo Bernardinum, Pelplin 2020.
Sękalski, C., Płeć a chrześcijańskie życie duchowe, „Itinera Spiritualia” 9(2016), Wydawnictwo
Karmelitów Bosych, [b.m.w] 2016, s.193-210.
Wejman, H., Duchowość kobiety według zamysłu Bożego, „Polonia Sacra” 11(29), nr 20/66 (2007),
Kraków 2007, s. 147-166.


