Światło dla małej Owieczki - Chrzest Święty
![]() |
| źródło: pinterest.com |
Lubię uczestniczyć w liturgii sakramentu chrztu. Zazwyczaj trafiam na chrzest zupełnie przypadkowo, ale jest to dla mnie powodem do radości. Obserwuję nieco przejętych rodziców, ich bliskich i znajomych. I fotografa krzątającego się wokoło, aby nie zapomniał uwiecznić żadnej z chwil. Lubię obrzędy tego sakramentu: modlitwy do świętych, modlitwę z egzorcyzmem, patetyczne wyznanie wiary, gdzie cała wspólnota wyrzeka się Złego i wyznaje wiarę w Jezusa. Z niecierpliwością czekam na wiadomość jakie imię wybrali rodzice dla swojego maleństwa. Podnosi mnie to jakoś na duchu, że mamy w Kościele nową „owieczkę”.
Chrzest wydaje się być z zewnątrz nieco banalny i mechaniczny, jednak im dłużej jestem w Kościele, odkrywam że wcale taki nie jest. To piękna uroczystość nie tylko dla konkretnej rodziny, ale i całej wspólnoty. Uroczystość, która nie zamyka się na formułach, gratulacjach, prezentach i niedzielnym obiedzie. Zreflektowałam to, zestawiłam z wiedzą ze studiów i wyciągnęłam wnioski.
1. Obiecane dziedzictwo
Dziecko, które zostaje przyniesione do kościoła, tego dnia staje dzieckiem Boga, uwolnionym od grzechu pierworodnego. Przemawia za tym cała liturgia. Najpierw pojawia się znak krzyża oraz znak Jezusa złożony z pierwszych liter greckiego słowa „Chrystus” (Chi-Rho - XP). Później dziecko otrzymuje białą szatę, a rodzice i chrzestni przyjmują „światło Chrystusa", gdy świeca zostaje zapalona od Paschału - symbolu zmartwychwstania. Każda z tych czynności niesie swoje osobne znaczenie i nie jest przypadkowa. Bóg w Trójcy przyjmuje do siebie nowo ochrzczonego. Chrzest ma pokazać, że dziecko jest odnowione, zmartwychwstaje do życia z grzechu i uzdalnia je do podążania za Jezusem.
Warto zwrócić uwagę na same czynności liturgiczne. Dziecko otrzymuje podczas chrztu tak wiele dobra, ukrytego w gestach, symbolach i słowach modlitwy. Wypowiadane jest imię dziecka, główka jest polana wodą, pojawia się światło paschału, biała szata i błogosławieństwo. Jest to niezwykłe, ponieważ mały człowiek właściwie niczym się nie może odwdzięczyć. Dopiero co niedawno pojawił się na tym świecie, a Bóg, można powiedzieć, niemal „obsypuje je prezentami”. W każdym geście tego obrzędu wypełnia się znane zdanie z Księgi Jeremiasza: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość” (Jr 31,3).
Również tego dnia Bóg składa dziecku obietnicę, że przez chrzest w przyszłości, w odpowiednim czasie, dostąpi ono zbawienia i spotka się z Jezusem, którego będzie poznawał całe życie. Najpierw zaprzyjaźni się z Nim dzięki rodzicom, potem przez pracę nauczycieli i życie we wspólnocie, aż sam pewnego dnia dokona fundamentalnego wyboru. To właśnie moment początku drogi wiary.
2. Powołanie ukryte w imieniu
Jednym z najważniejszych momentów liturgii tego sakramentu jest przedstawienie dziecka Panu Bogu i wspólnocie przez wypowiedzenie jego imienia. W tradycji katolickiej bardzo często nadaje się imiona świętych lub błogosławionych patronów, którzy mają być dla dziecka wzorem cnót i świętości.
Imię od zawsze miało ogromne znaczenie również w teologii i Piśmie Świętym. W Biblii czytamy, z jaką pieczołowitością nadawano imiona. Niosły one konkretne znaczenie, często odnosiły się do Boga lub do misji, którą dana osoba miała wypełnić. Czasami imię nawet zmieniano, gdy zmieniało się powołanie człowieka.
Do dziś można to zauważyć w niektórych zakonach. Ta forma została zachowana m.in u franciszkanów brązowych (OFM), gdzie kandydaci po złożeniu ślubów przyjmują nowe imię jako znak nowej tożsamości i oddania swojego życia Bogu. Podobnie dawniej często wybierano nowe imię podczas bierzmowania jako symbol wejścia w misję świadka wiary.
Nasze imiona nie są więc jedynie zbiorem liter. Niosą znaczenie i mogą przypominać o drodze do świętości. Nie oznacza to oczywiście, że np. każda Zofia (gr. mądrość) będzie wielkim naukowcem, a każdy Aleksander (gr. broniący przed mężem) żołnierzem. Chodzi raczej o coś głębszego. W naszych imionach może być ukryta obietnica, że jako konkretni ludzie, z naszym charakterem, historią życia i powołaniem, będziemy dojrzewać do świętości w sposób znany Panu Bogu.
3. Owieczka z aureolą
Po dokonaniu obrzędu chrztu i wypowiedzeniu formuły: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, w tym momencie w Kościele pojawia się ktoś nowy. Dziecko, które zostaje obmyte z grzechu pierworodnego, jest włączone w życie Boga i staje się Jego dzieckiem naprawdę dotkniętym świętością. Oczywiście nie mówimy o kanonizacji, ale o nowym życiu w łasce, które dopiero się rozpoczyna. Choć dziecko w tym momencie wydaje się być takie słodkie i niepozorne, to w pewnym sensie rodzice w swoich ramionach trzymają małego świętego. Przez kolejne lata będzie ono dorastało, uczyło się rozróżniania dobra i zła; będzie podejmowało własne decyzje i odkrywało wiarę.
Chrzest jest zachętą dla nas dorosłych, by być gotowym do dzielenia się wiarą, do nawracania się, do zachwytu nad Bożymi darami i do ciągłego potwierdzania swojej drogi, którą zapoczątkowali rodzice, przynosząc nas przed Ołtarz do Pana Boga. To przypomnienie sobie własnego powołania i obietnicy, że nasze miejsce też jest w niebie - nawet jeśli ta obietnica chrzcielna nastąpiła 20, 40 czy 60 lat temu.
Chrzest jest bardzo dużą uroczystością rodzinną, angażującą przede wszystkim rodziców i dziadków, ale również znajomych i przyjaciół, którzy tego dnia przychodzą do kościoła, by świętować. Wśród wielu emocji, warstwa teologiczna może nieco się zagubić w naszej świadomości, choć to właśnie ona jest najważniejsza.
Sakrament ten jest nie tylko kamieniem milowym w życiu rodzinnym i społecznym, ale przede wszystkim momentem otrzymania obietnic od Boga, Jego miłości i działania w życiu człowieka.
Warto pamiętać nie tylko o radości i wzruszeniu związanym z tym dniem, ale też o tym, co niewidoczne: o Bożej łasce, która działa w sakramencie. I o tym, że każdy z nas kiedyś był taką małą „owieczką” niesioną na rękach, pokazywaną w kościele przez rodziców, którzy przez decyzję o naszym chrzcie mówią:
„Ojcze, to jest nasze dziecko. A od teraz również Twoje”.

