Najcenniejszy skarb. Ewangelia na 17 niedzielę zwykłą.

 

źródło: pinterest.com

Rozpoznać wartość Królestwa Bożego 

Jezus posługuje się obrazami zaczerpniętymi z codzienności, by przybliżyć wcześniej nieznaną rzeczywistość i pokazać, czym jest Królestwo, które objawia i do którego zaprasza.

Przypowieści o skarbie i perle są jednymi z ostatnich w Ewangelii Mateusza, które Jezus opowiada. Zawsze zastanawiało mnie dlaczego akurat one zamykają ten cykl nauczania. Zwłaszcza, że wydają się być niemal identyczne. 


Mt 13,44-46

«Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę.

Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją».

 

W przypowieściach o skarbie ukrytym w roli i o perle o wielkiej wartości Jezus pokazuje dwie drogi dojścia do tego samego odkrycia. 

Pierwsza przypowieść mówi o człowieku, który skarb znajduje właściwie przypadkiem. Nie szukał go, nie planował, nie przygotowywał się na takie znalezisko. Być może wykonywał zwyczajną pracę, może po prostu znalazł się w danym miejscu, a jednak właśnie tam natrafił na coś, co całkowicie zmienia jego życie. 

Druga przypowieść przedstawia człowieka, który szuka świadomie i z wytrwałością. Jest kupcem, profesjonalistą, ma doświadczenie , a więc jest kimś, kto zna wartość rzeczy, którymi się zajmuje. Nie zadowala się pierwszą lepszą perłą, ale poszukuje tej, która naprawdę będzie bez porównania piękniejsza i cenniejsza od innych.

Te dwa obrazy są bardzo ważne, bo pokazują, że spotkanie z królestwem Bożym nie dokonuje się tylko w jeden sposób. Czasem człowiek odkrywa je niespodziewanie, w zwykłej codzienności, w sytuacji, która wydawała się całkiem zwyczajna. Czasem zaś dochodzi do niego po długim szukaniu, po wielu pytaniach, po dojrzewaniu pragnienia. Jedni mogą powiedzieć: „Bóg mnie zaskoczył. Nie planowałem tego spotkania, a jednak Go odkryłem”. Inni raczej: „Szukam Go od dawna i w końcu rozpoznałem Jego obecność”. Jezus nie przeciwstawia tych dróg sobie. Obie prowadzą do tego samego punktu: do rozpoznania, że Królestwo Boże ma wartość większą niż wszystko inne.

Najbardziej uderzające jest jednak to, że w obu przypowieściach człowiek sprzedaje wszystko, co posiada. Nie robi tego z ciężkim sercem, nie z poczuciem przymusu, ale z radością. Jezus nie mówi o przygnębiającym wyrzeczeniu, które miałoby być jedynie stratą. Mówi o decyzji człowieka, który odkrył coś tak wielkiego, że wszystko inne wobec tego blednie

Dziś tak wiele rzeczy uznajemy za skarb. Wiele z nich jest autentycznie potrzebnych człowiekowi. Rodzina, zdrowie, praca, pasje, pieniądze... Jednak w „sprzedaniu wszystkiego co posiadam” nie chodzi o sztuczne idealizowanie ubóstwa, ale o rozpoznanie, co naprawdę w moim życiu jest najważniejsze. Przypowieść o skarbie i perle inspiruje do tego, by zadać sobie pytanie: czy gdy Bóg wezwie mnie do oddania tego, co dla mnie cenne, będę gotowy Mu to powierzyć?

Gdy człowiek naprawdę zobaczy, co znalazł, potrafi zrezygnować z tego, co mniej ważne. Nie z przymusu, ale jako z naturalnej konsekwencji wcześniejszego radosnego odkrycia. Dla mnie przykładem takiego odnalezienia skarbu i sprzedaży wszystkiego są osoby, które odpowiedziały na powołanie do życia zakonnego. To są ludzie, którzy dla Jezusa wyrzekają się posiadania własnych rodzin, własnych pieniędzy, czasami niektórych planów i marzeń. I robią to całkowicie świadomie, bo wiedzą że poświęcają się Komuś większemu niż dotychczasowe skarby. Nie znaczy to, że nie kochają najbliższych, albo nigdy o niczym nie marzą. Jednak w momencie powołania mieli odwagę, by uznać wartość Królestwa Bożego w swoim życiu i służyć Bogu w ten konkretny sposób. 

Podobna logika dotyczy każdego chrześcijanina, który wybiera Chrystusa ponad wszystko. Nie każdy będzie wezwany do przyjęcia habitu i rad ewangelicznych, ale każdy może zapytać siebie jak może wejść w rzeczywistość Królestwa Bożego według własnego powołania, niezależnie od tego, czy żyje w małżeństwie, w życiu zakonnym czy w samotności. Chrześcijaństwo nie zaczyna się od pytania: „Z czego jeszcze będę musiał zrezygnować?”, ale od pytania: „Kogo spotkałem i co rozpoznałem jako najcenniejsze?”.

Ta przypowieść pokazuje mi piękną rzecz i motywuje do większych poszukiwań. Bo jak się okazuje, Królestwo Boże nie jest ciężarem nie do uniesienia, ale skarbem, który nadaje sens wyborom człowieka. Kiedy taki skarb naprawdę wpadnie człowiekowi w ręce, może on wybrać całym sobą.

 

Czy Twoja wiara jest odpowiedzią na odnaleziony skarb, czy tylko próbą spełnienia wymagań? 






 

Cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, Poznań: Wydawnictwo Pallotinum 2002. 



 

Najchętniej czytane