Niebo jak luksusowy hotel? Ewangelia na V niedzielę Wielkanocy
![]() |
| źródło: pinterest.com, projekt: canva.com |
Ziemski namiot i niebieskie mieszkanie
Miewam tak w swoim życiu, że nagle mi się coś przypomni i muszę to natychmiast przeanalizować. Było tak też wtedy, kiedy jechałam dokądś autobusem i zaczęłam rozmyślać słowa z Ewangelii Jana, które mamy okazję odczytywać w tę niedzielę. Brzmią one tak :
"Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. (J 14,1-2)
Długo się zastanawiałam, czym jest to mieszkanie. Czy jest to fizyczna przestrzeń? Pewnie obejmuje mnóstwo ludzi, dlatego Jezusowi zajmuje to tak długo, czyli 2000 lat z okładem... Jakie jest to mieszkanie i od czego zależy jego wyposażenie?
Dziś trochę się uśmiecham, kiedy przypominam sobie te pytania, jednak rozumiem czemu je zadawałam. Mieszkanie w naszej rzeczywistości jest konkretnym miejscem. Ma zróżnicowany standard, wyposażenie, cenę. Różne mieszkania są w różnych lokalizacjach. Jedne są starsze, a inne nowsze. Posiadanie lub wynajmowanie mieszkania jest dla nas jedną z najbardziej podstawowych rzeczy potrzebnych do życia.
Jednak Jezusowi wcale nie chodzi o coś, co należy fizycznie zaprojektować i zbudować. Ale o stan jaki jest możliwy w relacji z Bogiem w przyszłości.
Bardzo lubię tu przywoływać obraz namiotu. Gdyby się tak zastanowić, to namiot stanowi pewnego rodzaju schronienie i miejsce odpoczynku, ale nie jest ono stabilne. Namiot ciągle jest poddawany wielu czynnikom zewnętrznym, zwłaszcza atmosferycznym. Nie ma udogodnień typu prąd, woda i gaz, chyba że zdobędziesz te źródła sam. Nie możesz pomieścić w nim zbyt wielu osób. Często jest tam chłodniej niż w domu. Łatwo go zniszczyć.
Mieszkania z kolei są o wiele bardziej trwałe i bezpieczne. To czego brakuje w namiocie, możesz mieć z łatwością w domu. W domu jest przytulnie, możesz spotkać swoich najbliższych, możesz się ukryć, gdy na zewnątrz jest straszna burza. Możesz odpocząć, tworzyć, albo po prostu być.
Zrozumienie tej metafory jest dla nas ważne, by uświadomić sobie, że mieszkanie w Niebie jest właśnie takim bezpiecznym miłosnym spotkaniem z Bogiem. Gdzie nic Ci nie grozi i niczego nie brakuje. Mieszkań jest wiele, bo Bóg pragnie mieć wszystkich ludzi w Swoim domu. Mieszkanie w Niebie jest przewidziane dla każdego człowieka, nie dla garstki wybrańców premium. Jedynym warunkiem skorzystania z niego jest wiara w Jezusa i życie tak, by dzielić się Jego miłością z innymi. Odrzucenie tej wiary nie sprawia, że rozpoczyna się "rozbiórka". Mieszkanie pozostaje po prostu puste...
Poświęcenie i obecność
"A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem". (J 14,3)
Gdy myślimy o mieszkaniu i przygotowaniach z nim związanymi, potrafią nam przyjść do głowy hasła: "rezerwacja", "budowa", "umowa", "projekt", "remont". Tymczasem w rzeczywistości Nieba chyba żadne z powyższych nie znalazłyby miejsca w misji Jezusa.
Rozmowa, o której pisze św. Jan w Ewangelii dzieje się w Wieczerniku, chwilę przed wyjściem do Ogrójca. Uczniowie przeczuwają, że coś jest nie tak. Boją się. Ich Nauczyciel mówi coś o przygotowaniach, ale wcale nie zapowiada się by to szło w kierunku spektakularnego wydarzenia. Wiedzą, że zbliża się niebezpieczeństwo. Jezus mówi o tym, że Jego misja Śmierci i Zmartwychwstania jest tym kluczem do bram Nieba. Gdyby nie krzyż, nie moglibyśmy się cieszyć tak wielką bliskością Boga. Wysiłek i cierpienie Jezusa pozwala, by Bóg spotkał się z człowiekiem w rzeczywistości Nieba.
Po drugie: "przygotowanie" dzieje się wciąż w nas tak jak tu jesteśmy. To przez modlitwę, liturgię, sakramenty, Kościół, katechezę, lekturę Pisma Świętego, spotkania z drugim człowiekiem czy wydarzenia Jezus przygotowuje nas do spotkania z Nim samym. Formuje nasze serca (które też często nazywamy mieszkaniem Boga w nas!), by mogły rozpoznać Pana. Przygotowuje nas przez Ducha Świętego, który ma za zadanie pouczać i przypominać wszystko co robił Mistrz z Nazaretu i co mówił o Ojcu (por. J 14, 15-20).
A co ze wspomnianym powtórnym przyjściem? Często myślimy wtedy o paruzji, czyli ostatecznym przyjściem Jezusa na ziemię, przy końcu świata. Myślimy też o zmartwychwstaniu, które przeżywamy co niedziela. Jezus pokazuje nie tylko tę ostateczność, ale coś jeszcze bliższego: naszą własną śmierć.
Bóg wie, że boimy się śmierci i samotności. Nie chce byśmy byli sami i opuszczeni, zwłaszcza w jej doświadczeniu. Przyjście Jezusa po nas ma być taką gwarancją, że Ktoś o Tobie pamięta do końca życia. Że ktoś Cię kocha i daje Ci przestrzeń. I to całkiem obfitą.
Jezus swoim uczniom, którzy często się boją i nie wiedzą czego się spodziewać chce pokazać jak bardzo jest blisko mimo trudności.
"Ja się o Ciebie zatroszczę. W niebie jest dla Ciebie miejsce, niczego Ci nie zabraknie, nigdy nie będziesz w tym sam. Na świecie jest trudno, ale nie zostaniesz bez wsparcia i przygotowania w tej drodze. Masz Mnie po swojej stronie".
Opracowania, z których korzystałam:
Biblia Lubelska. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych. Ewangelia wg św. Jana, red. A. Tronina, A. Paciorek, Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2000 (link do biblioteki tutaj).
M. Kaszowski, Rozważanie Ewangelii według św. Jana --> https://www.teologia.pl/Biblia_k/04_jan_14.htm [dostęp: 1.05.26].
S. Biel, Niech się nie trwoży serce wasze - J 14, 1-12 --> https://deon.pl/wiara/komentarze-do-ewangelii/niech-sie-nie-trwozy-serce-wasze-j-14-1-12,110886 [dostęp: 1.05.26].


