Wpisani w Krzyż. Św. Franciszek i nauka przyjmowania cierpienia.

 

źródło: pinterest.com

W trudnościach nie jesteśmy sami

Krzyż z San Damiano (widoczny na grafice) jest dla mnie symbolem wielu pięknych rzeczy. Po pierwsze: przypomina, że Kościół bierze początek z Męki i Śmierci Jezusa, a następnie z Jego Zmartwychwstania. Po drugie: na krzyżu Jezus nie jest sam - jest otoczony wspólnotą, Kościołem. To przypomnienie, że Jego poświęcenie było aktem wielkiej miłości Boga do człowieka. Po trzecie: krzyż z San Damiano pokazuje, że i my mamy swoje ciężary i od nich nie uciekniemy. 

Św. Franciszek, będąc kiedyś w drodze z bratem Leonem, mówił o różnych charyzmatach i wielkich dziełach, które mogą czynić bracia. Wskazywał na to, że bracia mogą czynić nawet cuda, ale tak naprawdę nie są one czymś co dają satysfakcję. Gdy tak je wyliczał, brat Leon w końcu zapytał: „Ojcze, zaklinam Cię na Boga, powiedz mi, gdzie jest doskonała radość?".

Możemy się domyślać odpowiedzi Franciszka. Prawdziwa radość nie jest w spektakularnych rzeczach ani w sukcesach, ale w czymś znacznie bardziej wymagającym: w znoszeniu trudności i pozostaniu wiernym Bogu mimo nich. Św. Franciszek słynie z radykalnego spojrzenia i jeszcze odważniejszego działania. Nie cofał się przed obelgami, wyśmiewaniem czy poniżeniem, bo wiedział Komu służy. Dziś trudno sobie to wyobrazić i wprowadzić w życie. Nikt z nas nie chce być pominięty. Trudności i krzywdy rzadko kojarzą się z radością - częściej z bólem, smutkiem albo niezadowoleniem.

Każdy z nas ma inne zmartwienia i doświadczenia. Św. Franciszek nie mówi jednak, że cierpienie samo w sobie uszlachetnia. Pokazuje coś innego: że wszystko, co dobre - nasze talenty, zdrowie, ludzie, świat - jest darem, a nie naszą własnością. Nie jesteśmy ich właścicielami, raczej zarządcami (por. Mt 25,14–30). Za otrzymane dobra możemy dziękować i cieszyć się z nich. Jednak największa radość może być z naszych krzyży. Bo to wszystko jest nasze w sensie doświadczenia, które przeżywamy. Jest niepowtarzalne i może być okazją do jeszcze większego wzrostu. 

Można pomyśleć: „To ci dopiero radość…” A jednak może coś w tym jest?

Gdy doświadczam smutku czy trudności, Bóg daje mi czas na zatrzymanie się, wyciągnięcie wniosków i podjęcie działań. Trudne doświadczenia mogą pomóc mi dojrzewać i iść dalej. Sama tego doświadczyłam - mimo pewnych krzyży jestem dziś dalej niż kiedyś. I mogę być za to wdzięczna. Problemy same w sobie nie dają radości, ale mogą prowadzić do pokoju, jeśli zostaną oddane Bogu.

Krzyż z San Damiano przypomina, że w Kościele nie jesteśmy sami. W jego centrum jest Chrystus, a wokół wspólnota świętych. My również jesteśmy w tę rzeczywistość wpisani. Prawdziwa radość rodzi się z relacji z Jezusem - nawet wtedy, gdy jest trudno. Nawet największe dary, sukcesy i osiągnięcia nie mogą jej zastąpić.

Może na tym polega „szaleństwo” Franciszka: że pokazywał Ewangelię nie jako teorię, tylko jako drogę, która nie zawsze jest wygodna, ale prowadzi do pokoju. Nie przez osiąganie wszystkiego, ale przez przyjmowanie tego, co przychodzi - także trudności.

 

Czy jest w Twoim życiu jakiś osobisty krzyż, który - paradoksalnie - pomógł Ci powstać?

 

Anegdoty o założycielu franciszkanów czerpię z: Opowieści o Świętym Franciszku i jego współbraciach. Pierwowzór Kwiatków św. Franciszka w nowym przekładzie prof. Stanisława Stabryły, Wydawnictwo Esprit, 2024. (audiobook)

 

Najchętniej czytane