Pragnienie akceptacji. Ewangelia na III niedzielę Wielkiego Postu.
![]() |
| źródło: pinterest.com |
Czerpać ze źródła Miłości
Dzisiejszy niedzielny wpis na blogu nie był planowany z wyprzedzeniem, ale odkrycie przesłania Ewangelii na III niedzielę Wielkiego Postu zachęciło mnie do podzielenia się wnioskami.
Słyszymy w kościołach z ambony znany tekst ewangeliczny, kiedy Jezus zmęczony odpoczywa sobie przy studni w samo południe i spotyka Samarytankę. Tak jak wiele fragmentów Biblii można go analizować pod całą masą kryteriów. Jednak mnie podczas medytacji zatrzymał jeden konkretny fragment:
«(...) Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!». A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». (J 4,13-18)
I wtedy właśnie zadałam pytania: Co właściwie jest tą wodą? Co Jezus chciał dać Samarytance tak naprawdę? I dlaczego, kiedy dyskutują o wodzie, to nagle Jezus zmienia temat na życie miłosne i społeczne napotkanej kobiety?
Myślę, że Jezus celowo łączy oba tematy, bo chce pokazać kobiecie ważną prawdę o jej życiu : "Tak długo szukasz miłości i akceptacji. Wiele razy się zawiodłaś, dziś boisz się ryzykować, a mimo to wciąż pragniesz, bo tak bardzo tęsknisz."
Samarytanka pięć razy wychodziła za mąż, pięć razy prawdopodobnie otrzymała list rozwodowy. Przez to jest nieprzychylnie odbierana przez społeczeństwo w duchu: "Coś na pewno jest z nią nie tak skoro cały czas jest odrzucana".
Jezus, choć przypomniał jej historię, nie czyni jej wyrzutów. Za to widzi jej samotność i tęsknotę. Widzi jej zmęczenie pogonią za akceptacją. Daje więc Siebie jako źródło wody żywej: Kogoś kochającego bezwarunkowo, Kogoś kto przyjmuje bez względu na wygląd, słabości, charakter, narodowość. Kogoś zawsze obecnego i uważnego na drugiego człowieka.
W dzisiejszą wielkopostną niedzielę, a także przeżywany Dzień Kobiet, to dla mnie wspaniała Ewangelia o tym, że jakakolwiek nasza przeszłość by nie była, to jeśli przyjdziemy do Jezusa (zwłaszcza w skwarze obowiązków i utrapień) to zawsze nas przyjmie. Doda nam otuchy i wiary.
Samarytanka po spotkaniu z Jezusem wróciła do ludzi odmieniona i pełna nadziei. Nie odsuwała się potem od nikogo przez swoje niepowodzenia, ale dzieliła się Dobrą Nowiną, co wydało w całej społeczności dobre owoce. Dlatego tak ważne jest abyśmy jak najczęściej spotykali Jezusa. By przy tej jakubowej studni odkryć, że może dać nam wszystko czego nam było brak. By przestać zabiegać łapczywie tam, gdzie nie trzeba, ale by zaspokoić pragnienie i poczuć się kochanym przez Jezusa.


