Czego uczy nas sprzeczka świętego Franciszka i brata Leona z Asyżu?
![]() |
| źródło: canva.com (AI) |
(...) Święty Franciszek zaś powiedział z głośnym płaczem:
- O, Franciszku, nicponiu! Czy myślisz, że Bóg zlituje się nad tobą?!
Brat Leon odpowiedział:
- Tak, ojcze! Bóg zlituje się nad tobą, a nawet Bóg twój Zbawiciel obdarzy cię wielką łaską i chwałą! Wywyższy cię na wieki, bo "Każdy, kto się poniża będzie wywyższony". Nie mogę nic innego powiedzieć, ponieważ Bóg mówi przez moje usta.
***
Trudności w przyjęciu miłosierdzia
Powyższa scena jest jedną z moich ulubionych pośród wielu historii o św. Franciszku z Asyżu. Choć na początku można pomyśleć, że bracia po prostu prowadzą teologiczną sprzeczkę, ta scena okazuje się czymś znacznie więcej niż pobożnym sporem.
Przed studiami z samym zakonem franciszkańskim miałam niewiele do czynienia. Wiedziałam jedynie, że *istnieli* oraz że byli jednym z fundamentów odbudowy Kościoła, jego idei i głoszenia Dobrej Nowiny. Przeprowadziwszy się do Lublina, zamieszkałam na terenie parafii, przy której posługiwali kapucyni. Czasami przychodziłam tam tylko z ciekawości, a w pewnym momencie życia zaczęłam tam regularnie przychodzić na Eucharystię. Potem pokusiłam się o napisanie pracy magisterskiej, traktującej o tamtejszym duszpasterstwie. Na dokładkę moim promotorem również był franciszkanin. I tak się zaczęła fascynacja myślą świętego z Asyżu, ideą pokoju i dobra, ukochaniem Eucharystii, Krzyża, kontemplacji, braterstwa. Mam do franciszkanów duży sentyment. W moim pokoju naprawdę łatwo znaleźć tego ślady :) Już poza studiami zaczęłam sama zgłębiać ten charyzmat, aż w pewnym momencie dotarło do mnie, że świętego Franciszka... trudno zrozumieć. A jednocześnie on tak bardzo fascynuje.
Jan Bernardone, już po swoim nawróceniu jako brat Franciszek, postanowił znaleźć ludzi, którzy pomogą mu w misji odbudowy Kościoła, którą mu powierzył Pan Bóg podczas modlitwy w kościele św. Damiana. Wspomniany brat Leon był jego pierwszym uczniem. I choć Leon zawsze chciał wykazać posłuszeństwo wobec założyciela, różne okoliczności sprawiały, że nie wszystko działo się tak, jak Franciszek tego oczekiwał.
Scena, która mnie jednocześnie bawi i zastanawia opisuje moment, w którym obaj bracia szykują się do porannej modlitwy. Nie mają ze sobą brewiarza, więc św. Franciszek postanawia nieco zaimprowizować. Stwierdza, że w duchu pokuty chce uniżyć się przed Bogiem, uznać grzechy swojego poprzedniego życia, ale robił to tak bardzo, że aż zaczął sobą pogardzać. Brat Leon miał na głos potwierdzać potępienie, ale wtem interweniuje Bóg, który posługuje się bratem Leonem. Zamienia On upokorzenia w pocieszenie. Franciszkowi taka modlitwa się nie podoba. Najpierw nie potrafił zrozumieć współtowarzysza,że go nie słucha, potem się bardzo zasmucił, że jest wychwalany, a na końcu wręcz się mocno zirytował.
Czego uczy mnie ta historia, także w kontekście Wielkiego Postu?
Franciszek pragnie pokutować, bo wie jak dalekie od Boga było jego poprzednie życie. I to jest całkowicie w porządku. Jednak nie potrafi on przyjąć, że Bóg może go kochać mimo wszystko.
Jesteśmy jacy jesteśmy. Mamy skłonności do grzechów, upadków, robienia głupot, pomyłek, osądzania i wyciągania pochopnych wniosków. Jesteśmy często uparci na wykonywanie celów, które zamiast rozwijać - zupełnie nas niszczą. Czasami łatwo się biczujemy i dodajemy sobie łatkę: "Beznadziejny". I wtedy może się zdarzyć, że ktoś pokaże nam prawdę nie tylko o grzechu, ale też o dobru którym się dzielimy z innymi. Być może nawet nieuświadomionym.
Czasem Bóg mówi przez innych ludzi, że jesteśmy kochani. Być może każdy z nas miał taką sytuację, że ktoś powiedział coś o nas dobrego, a wcale nie umieliśmy tego przyjąć. Nie umieliśmy przyjąć gratulacji, zbagatelizowaliśmy szczery komplement, naszą ciężką pracę, a może nawet własną wartość.
Historia Franciszka i Leona uczy mnie, że warto czasem się zatrzymać i zastanowić, jak patrzy na mnie Bóg. Czy na pewno uważa mnie w całości za godnego potępienia, tak jak mi się wydaje?
Sprzeczki świętym też się zdarzały. A ta być może doprowadziła św. Franciszka do uznania nie tylko że jest bratem mniejszym, ale bardzo ukochanym dzieckiem, otoczonym miłością Boga i prawdziwymi przyjaciółmi.
A gdyby takie same dobro też działo się w nas samych?
Co by się w nas zmieniło, gdybyśmy odkryli, że jesteśmy czasem takim "bratem Leonem", przez którego mówi Pan Bóg do innych ludzi?
Fragment opowiadania pochodzi z: Opowieści o Świętym Franciszku i jego współbraciach. Pierwowzór Kwiatków św. Franciszka w nowym przekładzie prof. Stanisława Stabryły, Wydawnictwo Esprit, 2024. (audiobook)


