Nieoczywisty list miłosny. Ewangelia na VI niedzielę zwykłą.

 

 źródło: pinterest.com

O miłości Boga bez słodkich dodatków

Już na początku lutego witryny sklepowe czerwienią się od serduszek, słodyczy i pluszowych misiów, by przygotować wszystkich na Walentynki - święto miłych gestów, prezentów i romantycznych kolacji. To dobry moment, by powiedzieć „kocham” i przypomnieć sobie, jak wielkim darem jest relacja z drugim człowiekiem.

A jednak w tę samą przestrzeń wchodzi Słowo Boże. I nie przynosi czekoladek - ale zaprasza do głębszego spotkania. 

Choć wiemy, że jesteśmy ukochani przez Boga, to czytania najbliższej niedzieli nie brzmią jak romantyczna kartka. Słyszymy o ogniu i wodzie, o wyborze, o odpowiedzialności. Padają słowa, które bardziej stawiają wymagania, niż głaszczą po sercu.

I właśnie dlatego nie mogę przestać myśleć, o tym że paradoksalnie to także jest list miłosny. 

Dwa najważniejsze fragmenty z niedzielnych czytań, które mnie uderzyły stały się miejscem odkrycia, że Bóg kocha człowieka na wyjątkowy sposób. Nie tylko przypomina że "ukochał nas odwieczną miłością", ale idzie o krok dalej. 

 

Syr 15, 15-17

„Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania: a dochować wierności jest [Jego] upodobaniem.
Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę.
Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane.”

Mt 5, 19-20

"Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego."

 

Teksty, które usłyszymy są o fenomenie Bożej miłości, która nie polega wyłącznie na miłych słowach i słodkich prezentach. Polega ona na tym, że Bóg daje nam ogromną wolność do dokonywania wyborów, takich jakie we własnym sumieniu uznamy za słuszne. Jak można zauważyć, nie tylko dysponujemy wolnością, ale wachlarzem możliwości jakich można się podjąć. Czasami jest ich zbyt dużo, lub są zbyt nieoczywiste byśmy wiedzieli, która jest słuszna. 

Tak wyszło z kalendarza liturgicznego, że Kościół w niedzielę po Walentynkach zestawia wolność człowieka z wymaganiami Boga. Myślę, że mimo trudności tych tekstów, to bardzo dobry znak. W pewnym sensie lekko otrzeźwiający nas. Miłość jest bardzo piękna, romantyczna, słodka, ale rzadko myślimy o tym że może być też brzemieniem, wyborami odpowiedzialności, drogi życiowej. Bo już nie jestem tylko ja, ale jest jeszcze ten drugi. Łatwo zapomnieć, że w relacjach czasami trzeba stawiać granice, mówić o potrzebach, przestrogach, zagrożeniach, niełatwych uczuciach. 

Z tej perspektywy Bóg, który jest Miłością pokazuje także między tak trudnymi słowami, że prowadząc nas do zbawienia to już nie jest tylko On sam w tej układance, ale jesteśmy jeszcze my. Gdy wybieramy Boga, musimy pamiętać, że w relacji są dwie osoby i ta relacja bez naszej troski o Boga, jest w niebezpieczeństwie śmierci. 

Wielokrotnie pewnie Ci się zdarzyło nie rozumieć czytań niedzielnych. Nie jesteś w tym sam - nawet wybitni znawcy Biblii czasami łapią się za głowę. Można się wtedy zastanawiać: to jaki jest ten Bóg, który podobno mnie kocha? Czego On ode mnie oczekuje? Dlaczego ta relacja jest niby taka ważna?  Dlaczego nie może być tak słodka jak to co znam z Walentynek? 

Gdy będziesz na Eucharystii, najbliższej zwłaszcza, przypomnij sobie że Bóg między wierszami wyznaje Ci głęboką miłość i obdarza zaufaniem, którego nie otrzymasz od nikogo innego na świecie. 

Czytając powyższe biblijne teksty, odkrywam że Bóg zostawia w nich Walentynkę, o dojrzałej miłości, zaufaniu i wspaniałym partnerstwie:

 

Daję ci tak wielką wolność, dlatego że tak cię kocham.

Kładę przed tobą ogień i wodę.
Możesz sięgnąć po to, co wybierzesz.

Nawet jeśli mnie zranisz, nie cofnę tego wyboru.
Nie przestanę kochać tylko dlatego, że twoja wolność bywa trudna.

Jeśli zdecydujesz się na tę miłość - nie wahaj się.
Nie zatrzymuj się w pół drogi.

Miłość wymaga poświęceń, ale jest tego warta.
Zobacz, ile ja oddałem dla ciebie.

Nie proszę, żebyś umierał tak jak ja.
Proszę, żebyś się nie poddawał 
w szukaniu dobra,
w wybieraniu miłości,
w powstawaniu po upadku.

Traktuję cię poważnie.
Dlatego daję ci wolność.
I dlatego wciąż wybieram ciebie.

 

Życzę, abyś odkrywał tę Bożą miłość na co dzień, bez względu na jej poziom słodyczy czy trudności, i byś nie wahał się ryzykować dla tej relacji. 

 


Cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, Poznań: Wydawnictwo Pallotinum 2002. 
 

 

 

 

Najchętniej czytane