"Lecę bo chcę...", czyli Jonasz obiera własną drogę.

 

źródło: canva.com
 

 

Podróż z prorokiem Jonaszem jest fascynująca, bo w przeciwieństwie do wielu literackich bohaterów, nie rusza od razu do celu. Wręcz przeciwnie – robi wszystko, żeby go ominąć.

I tu od razu czuję bliskość z Jonaszem. Bo tak właśnie czasem wchodzę – albo nie wchodzę – w dorosłe życie. Wstęp do jego historii zaczyna się od uciekania i… ja to rozumiem.

 

Jon 1,1-3 Powołanie i bunt proroka

Pan przemówił do Jonasza, syna Amittaja: „Wstań, idź do potężnego miasta Niniwy i ogłoś, że dotarła do Mnie wieść o jego występkach.”
Ale Jonasz postanowił uciec do Tarszisz, daleko od Pana. Zszedł do Jafy, znalazł statek płynący do Tarszisz, opłacił podróż i wszedł na pokład. Chciał uciec do Tarszisz, daleko od Pana. 

 

***

Kilka faktów, które warto znać: historycznie wiemy o Jonaszu niewiele – prawdopodobnie żył w VIII w. p.n.e., był synem Amittaja i możliwe, że kontynuował dzieło proroka Elizeusza (2Krl 14,25). Najważniejsze jednak w tej historii jest przesłanie teologiczne: co Bóg chce nam powiedzieć i co każdy z nas może z tego wynieść.

Niniwa – miasto, do którego Jonasz miał dotrzeć – leżała w Asyrii (dzisiejszy Irak), osłabionej walkami z Aramejczykami, którzy z kolei uciskali Izraelitów. Izraelitom nie podobało się, że Bóg może ocalić obcych. W końcu to Izrael był narodem wybranym. Jonasz woli więc postawę „Ani mi się śni, że tam pójdę” i ucieka do Tarszisz, miasta położonego niedaleko Hiszpanii. Trzykrotne wspomnienie Tarszisz w tekście pokazuje, jak bardzo powołany chciał uniknąć misji.

Co ciekawe, imię proroka oznacza „gołąb”. Do historii Jonasza idealnie pasuje myśl z Psalmu 55: „Gdybym jak gołąb miał skrzydła, to pofrunąłbym i osiadł, uciekłbym daleko i zamieszkał na pustyni” (Ps 55,7-8). Gołębie mają szerokie spektrum widzenia, ale jest ono dość niestabilnie – podobnie jest u Jonasza. Wie, czego Bóg od niego oczekuje, rozumie cel misji, ale i tak wybiera własną drogę.

Dlaczego czuję się jak Jonasz? Bo czasem przed podjęciem decyzji, które mogłyby mi pomóc (a czasem też moim bliskim), wpadam w dokładnie tę samą postawę. Od odkładania obowiązków, przez zamykanie się w domu, po zwlekanie z wysyłaniem CV. Choć nie jest to pełnoprawna podróż ku wybrzeżom Hiszpanii, to do Tarszisz wsiadam za każdym razem, kiedy mam coś zrobić albo dokonać wyboru. Jest to jednocześnie i męczące, i kuszące. 

Historia Jonasza przypomina mi, że strach przed wyzwaniem i bunt są bardzo ludzkie. Warto je przyjąć, spojrzeć im w oczy i zobaczyć, co daje ucieczka, a co podjęcie misji. Bóg daje wolną wolę – i można uciekać. Wiadomym jest, że prawdziwe wyzwania wymagają przygotowania – logistycznie i emocjonalnie. Lecz czasami się zastanawiam... na ile dziś mądrym posunięciem jest unikanie tego, co tak naprawdę jest nieuniknione?

 

A Ty? Co robisz, kiedy stoisz przed wyborem życiowym lub codziennym? Na ile dziś jesteśmy Jonaszami we współczesnym świecie?

 

Pomoc w rozważaniach Biblia Lubelska. Przekład Pisma Świętego z języków oryginalnych dokonywany w środowisku szkoły biblijnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, Księga Jonasza, t. 16, tłum. P. Jaworski, Wydawnictwo Naukowe KUL, Lublin 2005, s. 5-8. 

Cytat: Pismo Święte. Stary i Nowy Testament. Najnowszy przekład z języków oryginalnych, Edycja św. Pawła 2016.  



Komentarze

Najchętniej czytane