[Q&A] Jak smakuje wino mszalne?
![]() |
| źródło: canva.com |
Choć powyższe pytanie wydaje się bardzo proste, zapewniam, że mogę powiedzieć o tym temacie więcej, niż tylko wystawić ocenę samej konsystencji.
Jeśli chodzi o smak wina używanego podczas Mszy Świętej – nie różni się on wiele od wytrawnych win podawanych do niektórych dań. W tym miejscu mogę też podzielić się osobistym doświadczeniem, bo faktycznie niejednokrotnie takie wino spożywałam. Oczywiście podczas Eucharystii.
Kiedy wyprowadziłam się na studia do Lublina, tamtejsze środowisko dało mi możliwość przyjmowania Komunii Świętej pod dwiema postaciami. W miasteczku, w którym się wychowywałam, było to praktycznie niemożliwe (no chyba że ktoś przyjmował sakrament małżeństwa – wtedy nowożeńcy mogli przyjąć Ciało i Krew Pańską). To był jednak wyjątek. Odczuwało się wtedy, że Ci dla których jest zastrzeżone przyjmowanie dwóch postaci, to mają w Kościele członkostwo VIP.
Dlatego niesamowitym zaskoczeniem było dla mnie, gdy jako zwyczajna studentka mogłam tego doświadczyć. Uczestnicząc w Eucharystiach w akademiku czy podczas tzw. prywatnych Mszy w małych wspólnotach i klasztorach, miałam okazję przyjmować Komunię pod dwiema postaciami niemal za każdym razem. Stąd wiem, jak smakuje wino mszalne ;)
Prawdą jest, że duchowo nie ma znaczenia, czy przyjmujemy Komunię pod jedną czy dwiema postaciami – to wciąż ten sam Chrystus. Ale chodzi tu o poszerzenie horyzontów i doświadczeń. To nie jest zwyczajne wino, nawet jeśli czuć smak alkoholu. To jest Pan i Jego Krew. Zawsze starałam się o tym pamiętać w kaplicy, choć nie ukrywam: to wyjątkowe, a nawet trochę patetyczne uczucie, móc przyjmować dwie postacie.
Samo wino, jak można się domyślać, nie jest przypadkowe. Gdyby było inne, Msza Święta byłaby nieważna – tak mówią przepisy liturgiczne zawarte m.in. w Ogólnym Wstępie do Mszału Rzymskiego (OWMR). Do Eucharystii używa się wina naturalnego, bez dodatków, z winogron, niezepsutego. Takie wina często mają certyfikat potwierdzający, że są przeznaczone specjalnie do celebracji liturgicznej. Produkują je winiarze współpracujący z Konferencją Episkopatu Polski, która ich upoważnia do tego zadania.
Przed konsekracją do wina dolewa się odrobinę wody. Ma to wymiar symboliczny: woda oznacza człowieczeństwo, a wino – bóstwo. Ten gest przypomina nam, że przyjmujemy do swojego serca prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka – Jezusa Chrystusa.
W polskich parafiach preferuje się używanie białego wina, choć dopuszczalne jest też czerwone lub różowe. Mało kto wie, że OWMR przewiduje możliwość udzielania Komunii pod dwiema postaciami nie tylko przy wyjątkowych okazjach, takich jak sakrament małżeństwa, ale także podczas zwyczajnej niedzielnej Mszy Świętej. Jest do tego przygotowany osobny formularz, a jeśli kapłan i biskup diecezjalny na to zezwalają, wierni mogą przyjąć zarówno Ciało, jak i Krew Pańską. Komunię przyjmuje się w postawie procesyjnej – konsekrowaną Hostię delikatnie zanurza się w kielichu i podaje do ust.
Moje doświadczenia z winem mszalnym nie kończą się na Mszach „prywatnych”. Ciekawą przygodą była celebracja w obrządku grekokatolickim. Pewnego razu, między zajęciami na uczelni, wybrałam się z przyjaciółmi na taką liturgię, która akurat odbywała się na kampusie. To było dla nas coś nowego – nie tyle z powodu innej formy, ile dlatego, że nie bardzo wiedzieliśmy, co mamy robić i co powtarzać. Nigdy wcześniej nie modliliśmy się z katolikami ze Wschodu. Uznaliśmy więc, że najlepiej będzie po prostu obserwować :)
Pod koniec Eucharystii kapłan ogłosił, że Komunię mogą przyjąć także katolicy rzymscy. Wyjaśniono nam zasady, po czym podeszliśmy procesyjnie do ołtarza. Jakie było moje zdziwienie, gdy przyjęłam Komunię pod postacią kawałka pszennego chleba (tzw. prosfory) nasączonego czerwonym winem, podanego na łyżeczce. Każdy otrzymywał taki sam kawałek chleba, a łyżeczka była dezynfekowana, więc wszystko odbywało się w pełni bezpiecznie. W smaku – bardziej intensywne od białego. Duchowo – niezwykle poruszające.
Bez względu na to, jak naprawdę smakuje wino mszalne, zachęcam, by jak najczęściej przyjmować Komunię Świętą, czy to pod jedną, czy pod dwiema postaciami. Najczęściej spotykamy się z tą pierwszą formą, i to też jest piękne. Eucharystia to wspólnota, prawdziwa uczta Baranka, na którą jesteśmy zaproszeni. Przyjmując tylko Hostię, i tak przyjmujemy całego Chrystusa – nie musimy się martwić, że coś tracimy.
A jeśli kiedyś uda Ci się doświadczyć tej „podwójnej rozkoszy” – przeżyj to głęboko i podziękuj Panu Bogu za Jego dar. Czy dwie postacie to supersprawa? Owszem. Ale Jezus w Twoim sercu – jeszcze lepsza. ^^



Komentarze