Eksplozja światowych smaków


 

Jestem jedną z tych osób, które zanim usiądą do obiadu, muszą mieć coś do oglądania – zwłaszcza jeśli jedzą w samotności. Mimo że jestem niejadkiem, uwielbiam programy kulinarne. Dzięki nim nawet zwykły posiłek smakuje lepiej, bo mogę jeść to, co znam, i podziwiać dania klasy światowej. Od jakiegoś czasu nie siadam do obiadu bez choćby jednego odcinka z podróży Roberta Makłowicza.

Co zauważyłam? Nieważne, jakie danie dostanie do spróbowania – zawsze mu smakuje. Nawet jeśli wygląda dziwnie, nazywa się egzotycznie czy próbuje go po raz pierwszy, znajdzie coś, co można pochwalić. I to nie jest tylko show – to prawdziwa ciekawość, otwartość i radość z odkrywania smaku.

Po obejrzeniu dziesiątek odcinków zobaczyłam w tym coś ewangelicznego. Pan Jezus też dostrzega w każdym coś dobrego – bez względu na wygląd, imię, błędy czy niedociągnięcia. Sprawia Mu radość to, co wyjątkowe w Tobie. Tak jak Makłowicz cieszy się każdym daniem, tak Jezus cieszy się Tobą.

Ty też jesteś wart nie tylko „spróbowania”, ale bycia przyjętym, kochanym i dostrzeżonym. Nawet jeśli czasem trudno Ci siebie zaakceptować, On widzi w Tobie coś, czego nie ma nikt inny.

Więc życzę Ci, żeby inni patrzyli na Ciebie z takim zachwytem, z jakim Makłowicz patrzy na nowe danie – dostrzegali w Tobie to, co wyjątkowe, i dawali Ci poczuć, że jesteś kochany dokładnie takim, jakim jesteś. A Jezus? On naprawdę uważa, że jesteś światowej klasy, nawet Twój grzech Mu zupełnie nie przeszkadza, by się Tobą cieszyć!

Może właśnie na tym polega też Ewangelia? By dawać szansę sobie i innym, i odkrywać piękno tam, gdzie inni nie patrzą…

 

Komentarze

Najchętniej czytane